Dzisiaj podsumowanie całego tygodnia odchudzania :)
Swoją dietę planowałam zawsze "od poniedziałku", ale na tym poniedziałku się kończyło, resztę tygodnia jadłam tak jak bym nigdy w życiu nie widziała jedzenia.
Dopiero od 2 grudnia - wtorku, żeby przerwać złą passę zaczynania od poniedziałku wzięłam się solidnie za siebie, no może nie tak solidnie jak bym chciała, ale zawsze to coś.
30 września moja waga wynosiła 74 kg. To straszne prawda? Pod koniec października znowu zaczynałam odchudzanie, ale nie poszło mi to dość dobrze, olałam po nie całym tygodniu mojej "walki". Woda wróciła, kilogramy wróciły, widziałam po sobie, że baaardzo przytyłam.
Nie wiem ile wynosiła moja waga tydzień temu, nie chciałam się zbędnie demotywować, ale myślę, że to było nawet trochę więcej niż to 74 kg...
Przez te 7 dni zjadłam: 6 serków wiejskich, około kilograma ziemniaków w mundurkach, 955 kcal z napadu ;/, jogurt naturalny. no i dzisiaj też mam w planach zjeść jogurt naturalny.
To razem: 3260 kcal na cały tydzień.
Dużo? Może i dużo jak na "naszą dietę", ale czasami jadłam jednego dnia właśnie tyle kcal.
No więc ile ważę teraz? Na obecną chwilę jest to 69,5 kg.
Moim celem do Sylwestra jest ważyć mniej niż 65 kg, uda się? Nie wiem. Jedno wiem - nie odpuszczę!
Moim celem na ten tydzień jest nie zjeść więcej niż 2800 kcal, dlatego podsumowanie zrobię w niedzielę, żeby warzyć się równo z końcem tygodnia.
Ściskam Was mocno Kruszynki ♥♥ do usłyszenia :*











