wtorek, 9 grudnia 2014

Hej ♥

Dzisiaj podsumowanie całego tygodnia odchudzania :)

Swoją dietę planowałam zawsze "od poniedziałku", ale na tym poniedziałku się kończyło, resztę tygodnia jadłam tak jak bym nigdy w życiu nie widziała jedzenia. 
Dopiero od 2 grudnia - wtorku, żeby przerwać złą passę zaczynania od poniedziałku wzięłam się solidnie za siebie, no może nie tak solidnie jak bym chciała, ale zawsze to coś. 

30 września moja waga wynosiła 74 kg. To straszne prawda? Pod koniec października znowu zaczynałam odchudzanie, ale nie poszło mi to dość dobrze, olałam po nie całym tygodniu mojej "walki". Woda wróciła, kilogramy wróciły, widziałam po sobie, że baaardzo przytyłam.

Nie wiem ile wynosiła moja waga tydzień temu, nie chciałam się zbędnie demotywować, ale myślę, że to było nawet trochę więcej niż to 74 kg...

Przez te 7 dni zjadłam: 6 serków wiejskich, około kilograma ziemniaków w mundurkach, 955 kcal z napadu ;/, jogurt naturalny. no i dzisiaj też mam w planach zjeść jogurt naturalny.
To razem: 3260 kcal na cały tydzień.

Dużo? Może i dużo jak na "naszą dietę", ale czasami jadłam jednego dnia właśnie tyle kcal.
No więc ile ważę teraz? Na obecną chwilę jest to 69,5 kg.
Moim celem do Sylwestra jest ważyć mniej niż 65 kg, uda się? Nie wiem. Jedno wiem - nie odpuszczę! 
Moim celem na ten tydzień jest nie zjeść więcej niż 2800 kcal, dlatego podsumowanie zrobię w niedzielę, żeby warzyć się równo z końcem tygodnia.

Ściskam Was mocno Kruszynki ♥♥ do usłyszenia :*

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Cześć Kruszynki!

Dzisiaj miałam taką ogromną chęć na napad, stałam w kuchni patrzyłam się na to jedzenie. Już trzymałam je w ręku i tak sobie myślałam "zjem, najwyżej zwymiotuje" ale w ostatnim momencie rzuciłam to świństwo i uciekłam o siebie do pokoju. Zajęłam się czymś i już było dobrze.

Nie chcę wymiotować, wiem co przeżywają osoby, które to robią, nic przyjemnego... 

Mam nadzieję, że uda mi się wytrzymać w swoim postanowieniu, nie mogę dzisiaj nic już zjeść, zostaje mi jedynie poćwiczyć, ale do tego też się zbiorę. To tylko 25 minut. Obiecuję, że będę więcej, ale to po nowym roku jak zacznę troszeczkę więcej jeść to wezmę się solidnie do roboty, teraz nie mam siły na jakiś nadmierny wysiłek.


Bilans:
♥ jogurt naturalny: 220 kcal
♥ serek wiejski: 194 kcal
♥ razem: 414 kcal

Nie jest źle, ale mogło być lepiej :) jutro postaram się zjeść mniej. 

I błagam niech nie będzie napadu...

Jutro ważenie, od razu Was poinformuje na blogu ile mówią cyferki :)

Do usłyszenia Skarby :*

niedziela, 7 grudnia 2014

Heeej ♥

Dzisiaj kolejny dzień głodówki zaliczony, kolejny dzień ćwiczeń również. Tak się cieszę!
Jutro jogurt naturalny i serek wiejski, będę próbowała skończyć baletnicę :)
Muuusi się udać! 

We wtorek minie tydzień równiutki odchudzania :D ciekawe ile pokaże waga :D
Teraz mykam spać, bo do jedzenia mnie ciągnie ooooj ciągnie ;/ 
A nie chce nawalić.

Dobranoc Skarbki ♥

sobota, 6 grudnia 2014

Zaczynamy od nowa. Od dzisiaj wszystko będzie idealne, perfekcyjne, cudowne ♥
Na dzisiaj i na jutro zaplanowałam głodówkę, za karę, za wczorajsze nocne obżarstwo.
Nie mogę tyle wpierdalać. O nieee! 

Codziennie mam zamiar skakać na skakance, na rozgrzewkę. Na początek chwilę i codziennie postaram się zwiększać czas skakania. Następnie trening Mel B: ABS i na pośladki. Od dzisiaj u nas będzie otwarte lodowisko, to również jakaś aktywność fizyczna, także będzie cudownie ♥

Dam radę, tylko nie wiem co robić podczas napadu, jak się od niego uchronić ;c 

Rok temu byłam tak zdeterminowana, że wytrzymałam 2 tygodnie na diecie 200 kcal bez żadnego najmniejszego napadu, czy przekroczenia ilości kcal, dałam radę, teraz nie potrafię. Niestety. Ale to się zmieni :)

Wzięłam dwie tabletki senafolu, nie działa, jejku... Wezmę zaraz jeszcze dwie, muszę wyrzucić z siebie to całe żarcie! We wtorek się zważę, nie wiem jaka była moja waga początkowa teraz, ale wiem, że duuża. Zobaczymy jaka będzie po tygodniu :) a jaka w dniu Sylwestra hmm :D? O wszystkim będę Was informować. Lubię pisać na blogu, cokolwiek nie zrobię, mam potrzebę napisania tego właśnie tutaj, czuję się wtedy lżej i, że jestem jedną z Was :) kończę, bo trochę się rozpisałam a i tak w tym poście nie ma żadnego ładu i składu :)

A i wpadłam na pomysł, żeby po każdym tygodniu odchudzania robić małe podsumowanie co ćwiczyłam, ile zjadłam ile to razem kcal, co Wy na to? :)

Trzymajcie się motylki i nie nawalajcie tak jak ja! ♥

piątek, 5 grudnia 2014

Miałam napad, obrzydliwy napad... 
500 g serka wiejskiego light 425 kcal
zapiekanka 380 kcal
4 plasterki szynki 150 kcal
razem: 955 kcal........................

wzięłam dwie tabletki senesu, jutro i po jutrze nic nie zjem, mam nadzieję... muszę wytrwać
do Sylwestra tylko 3 tygodnie :(
jak ja tam mogłam, od rana wezmę się za ćwiczenia, teraz nie mam już siły

chce mi się płakać, ale nie mogę wywołać u siebie łez, nie chce znowu się ciąć.. 

jak ktoś chce porozmawiać to niech zostawi nr gg 
Boże... zaspałam do szkoły, jest 13:18
chyba potrzebowałam regeneracji, będę miała za to również gadanie, bo mój brat kabluje każdego dnia jak mnie nie ma w szkole... chuj z tym :)
już minęła mi jakakolwiek chęć do życia, problemy wracają, tworzą się nowe, nie mam już siły płakać, nie mogę w nocy spać, później rano ciężko mi wstać... to minie, musi. 
Zaliczę wszystkie przedmioty, schudnę 20 kg, zacznę ćwiczyć - będzie idealnie. 
Treści moich ostatnich wpisów wydają mi się coraz bardziej bez sensu, takie bez ładu i składu, to co że trzymam dietę, ale nie ćwiczę. Nie jest idealnie tak jak powinno być, nie jest perfekcyjnie. 

To może troszkę thinspiracji - tak dla większej motywacji :)










czwartek, 4 grudnia 2014

Hej :)

Zaraz obiad, trzy ziemniaczki w mundurkach dotowane na parze. 

Mama idzie na zebranie, nie będzie mnie pewnie jakieś dwa tygodnie, bo na bank będzie przypał za oceny. 

Trzymajcie się

środa, 3 grudnia 2014

Nie mogę znieść tej presji, napisał do mnie, chciał naprawić, nie pozwoliłam. 
Czuje się beznadziejnie, ale wiem, że tak będzie najlepiej.
Nie mam nawet z kim porozmawiać, bo pokłóciłam się dosłownie ze wszystkimi. Beznadzieja.
Dzisiaj zjadłam trzy serki wiejskie. Mam dużo nauki, muszę wszystko poprawić, dam radę.
I muszę ćwiczyć. Dużo. 
Może zacznę od skakanki? 

Podajcie gg jak chcecie porozmawiać, czy coś :)

Piszcie jak u Was, jak postępy. Chociaż i tak codziennie zaglądam. 

♥♥♥

wtorek, 2 grudnia 2014

Hej.

Dzisiaj nie było źle. 
Dwa serki wiejskie.
To i tak za dużo.
Wyglądam jak słoń.
Wieloryb.
Tłusta świnia. 
Chce mi się płakać.
Ale nie mogę być słaba.
Nie mogę spać.
Straciłam go.
Moją jedyną motywację do życia.
Już go nie ma.
Nawet nie chce, żeby wracał.


Dziwna forma pisania tego posta, ale... chuj z tym :)

Dobranoc ♥

wtorek, 25 listopada 2014

No więc dzisiejszy bilans na pewno by był zerowy, bo po powrocie ze szkoły nawet nie ciągnęło mnie do jedzenia, ale poszłam do koleżanki, która wcisnęła we mnie małą miseczkę zupy pomidorowej z ryżem, pół kubka barszczy czerwonego (niestety obie te rzeczy zaprawiane śmietaną ;c) i kajzerkę z plasterkiem serka topionego z ketchupem :(
I tak w ostatnim momencie uciekłam, bo jej mama nam zaserwowała fryteczki, ale powiedziałam, że muszę już iść :3
Nie jestem pewna czy zmieściłam się w 500 kcal, nawet nie chcę tego sprawdzać ;c
Czuję się pełna, za pełna i wiem, że po tym dniu nie będzie żadnego efektu ;c
Nie wiem ile zjadłam, nie czuje się głodna i wiem, że to nie dobrze. 
Jutro obiecuje, że będzie lepiej.

Trzymajcie się cieplutko ♥♥♥



cudne ♥
Hej ♥

Nie pisałam tak dawno. 
Nie miałam Internetu, coś się pochrzaniło i mama musiała zawrzeć umowę z innym operatorem. 
No i po drugie nawalałam, jednego dnia 300 kcal, drugiego 3000, albo i więcej. Później wymiotowałam.
Wczoraj powiedziałam sobie stanowcze STOP, znowu musiałam się zmotywować zdjęciami tych wszystkich chudych dziewczyn i zadałam sobie pytanie "Czemu ja taka nie mogę być?" otóż mogę! Muszę tylko ciężko pracować :)
I od dzisiaj zaczynam dietę ABC, mam nadzieję, że będzie mało napadów, jeśli jednak się zdarzy to się nie poddaje i walczę do ostatniego 50 dnia :)
Ktoś ze mną?
Na dzisiaj zaplanowane 500 kcal. Wieczorem napisze jak mi poszło.


sobota, 25 października 2014

Hej!

Żyje, nie koniecznie mam się świetnie.
Po 3 dniach wpierniczania wszystkiego co mam pod ręką postanowiłam przejść na 10 dniową dietę baletnicy, nie jest ona bardzo ciężka, można wytrzymać, trzeba na niej dużo ćwiczyć i efekty murowane. Obiecują utratę nawet 10 kg, chociaż wiem, że to w moim przypadku całkowicie nie możliwe :)
Zadowolę się jak spadnie 2-3 :)
Zaczynam od jutra, ktoś się przyłączy? 
Obiecuję, że tym razem wytrwam!


piątek, 24 października 2014

Od dzisiaj się nie poddaje, będę silna! :)
Nie mam siły więcej nic pisać, to nie na moje nerwy.

Dobranoc Kochane!

środa, 22 października 2014

Dobry wieczór Motylki! ♥

Dzisiaj kolejny dzień głodówki, udało się... jeju, tak bardzo się cieszę!
Nie będę się na razie ważyć, żeby się nie zniechęcić. Może w niedziele. 
Bardzo pomagają mi papierosy, bez nich myślę, że bym nie dała rady, wiem, że to nie zdrowe, rakotwórcze, ale zaczęłam 2 miesiące i już nie mogę przestać, do tego się nimi "najadam", zmniejszają apetyt i przyśpieszają metabolizm! Cudownie. 
Dzisiaj do tego piję miętę z jabłkiem, cudownie smakuje i działa na mnie dziwnie odprężająco :3

Komentujcie, chętnie do was wszystkich zajrzę, to mnie motywuje :)

#2 
nic 


Dobranoc ♥♥♥

wtorek, 21 października 2014

Hej!
Na początku tego wpisu chce Was powitać i poprosić o przyjęcie w swoje szeregi.
Motylki, to do Was prośba...

Zacznę może od mojej historii, ale krótko, żeby Was nie zanudzić.
Swoje pierwsze odchudzanie, zaczęłam mniej więcej dwa lata temu.
Wtedy miałam silną wolę, nie jadłam po 3 dni, nie robiło to na mnie większego wrażenia. Teraz już nie jest tak kolorowo :)
Taka myśl o utracie kilogramów przyszła jakieś 3 tygodnie temu, kiedy to stanęłam na wadze i pokazało mi 74 kg... Wiem, to masakra, ale ja obiecuje i sobie i Wam, że dam radę pokonać słabość i schudnę.
Pierwszy tydzień ograniczałam się do jedzenia obiadów, ale nie schudłam nawet kilograma. Czemu? Nie wiem. 
Od wtorku zaczęłam ostrą dietę ograniczając się do 300 kcal, lecz w sobotę, niedzielę i poniedziałek sobie pofolgowałam i jadłam jak świnia... nie mam pojęcia ile ważę na daną chwile. W niedziele to było 70,5. Bardzo bym chciała do imprezy Halloweenowej być chudszą o 5 kg, to jeszcze 10 dni, mam nadzieję, że się uda! :)

Dlatego przez te 10 dni, będę na diecie do 300 kcal, później zdecydujemy co dalej :)

#1
nic.



takie będziemy miały, wierzę w to... ♥♥