piątek, 2 stycznia 2015

Hej!

Dzisiaj znowu monotonny dzień, taki sam jak poprzednie. Do godziny 14:00 spałam, później wstałam zjadłam i usiadłam przed laptopem, w sumie... dzień jak każdy inny. Z nowym rokiem nowe postanowienia a mianowicie:

♥ w tym roku dojść do wagi 60 kg,
♥ codziennie pić przynajmniej 2 litry wody
♥ poznać nowych ludzi
♥ przestać bać się miłości
♥ zamknąć stary rozdział, nie wracać do przeszłości
♥ poukładać sprawy osobiste, szkolne

W tym roku wszystko będzie inne, lepsze. 2015 to taka magiczna liczba.
Mój plan na najbliższy czas: od 5 stycznia zaczynam jeść mniej, zatrzymuję się na 600 kcal, następnie po tygodniu przygotowania zaczynam dietę SGD, po tym intensywnym miesiącu mam nadzieję na jakieś efekty. 
Od JUTRA wypijam 2 litry wody codziennie, rano na czczo szklankę wody z cytryną, później w odstępie 1-2h. Podam Wam niektóre korzyści wynikające z picia wody:


1. powstrzymuje apetyt

2. poprawia trawienie

3. pobudza metabolizm

4. pomaga w odróżnieniu głodu od pragnienia

5. redukuje cholesterol

6. poprawia funkcjonowanie wątroby

7. wypłukuje z organizmu toksyny

8. pomaga w pozbyciu się problemów jelitowych

9. redukuje cellulit

10. pomaga w rzeźbieniu mięśni

11. nawilża skórę, przez co poprawia jej wygląd i elastyczność

12. dotlenia organizm

13. pomaga w dostarczaniu składników odżywczych do wszystkich narządów

14. reguluje temperaturę organizmu

15. zwalcza zmęczenie i dodaje energii

16. pomaga we wzroście czerwonych krwinek

17. poprawia „nasmarowanie” stawów

18. poprawia wydolność organizmu w czasie ćwiczeń

19. poprawia funkcjonowanie serca i minimalizuje ryzyko zawału o 41%

20. zmniejsza ryzyko zachorowania na raka okrężnicy o 45%, raka pęcherza o 50% oraz

21. zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi

22. redukuje bóle głowy

23. redukuje bóle pleców

24. poprawia pamięć oraz koncentrację

25. utrzymuje w dobrym nastroju

26. zwalcza skurcze

27. pomaga zwalczyć gorączkę

28. poprawia wzrok

29. niweluje nieświeży oddech oraz dyskomfort spowodowany spierzchnięciem ust, suchością gardła oraz opuchnięcie języka

30. poprawia funkcjonowanie nerek, zmniejsza infekcje dróg moczowych oraz kamienicy nerkowej.



Chciałam dzisiaj napisać o wszystkim co mnie męczy, dręczy, ale nie potrafię się przełamać.
Mam wrażenie, że to wyjdzie na wierzch, że bliscy i znajomi się o wszystkim dowiedzą.
Mam siłę. Co ja pierdole... 

Jeśli ktoś z Was będzie chciał porozmawiać, albo się przyłączyć to zapraszam. Możecie zostawiać numery gg w kom, na pewno się odezwę.

Trzymam kciuki.




















Chciałabym, żeby ON był przy mnie. Szkoda, że to nierealne...

czwartek, 1 stycznia 2015

Hej

Długo nie pisałam, ale to nie znaczy, że nie czytałam, nie odwiedzałam Was...
Ogólnie to jest chujowo, nawet bardzo :))
Z tym całym odchudzaniem też nie najgorzej, bo się nie poddałam, jadłam więcej, czasem wcale, zaczęłam wymiotować kiedy już się nawpierdzielałam max... 

Nowy rok, nowe postanowienia, nowe cele, spełnienie wszystkich marzeń

Nie wiem ile ważę, boję się wejść na wagę i zobaczyć więcej niż 68 kg, dlatego nie zrobię tego, żeby się nie zdemotywować, może za tydzień, dwa? Nie robie tych podsumowań tygodnia, są beznadziejne, wszystko dla mnie jest beznadziejne, jestem jakaś bez życia, bez jakiejkolwiek chęci 

Nie wiem czego teraz się trzymać, musze ułożyć dietę, bo jak czegoś nie mam zaplanowanego to z góry wiem, że nawale. 

Czuje się strasznie, już nie mam siły...

Przepraszam



Skłania mnie do jakiegokolwiek myślenia, polecam.

wtorek, 9 grudnia 2014

Hej ♥

Dzisiaj podsumowanie całego tygodnia odchudzania :)

Swoją dietę planowałam zawsze "od poniedziałku", ale na tym poniedziałku się kończyło, resztę tygodnia jadłam tak jak bym nigdy w życiu nie widziała jedzenia. 
Dopiero od 2 grudnia - wtorku, żeby przerwać złą passę zaczynania od poniedziałku wzięłam się solidnie za siebie, no może nie tak solidnie jak bym chciała, ale zawsze to coś. 

30 września moja waga wynosiła 74 kg. To straszne prawda? Pod koniec października znowu zaczynałam odchudzanie, ale nie poszło mi to dość dobrze, olałam po nie całym tygodniu mojej "walki". Woda wróciła, kilogramy wróciły, widziałam po sobie, że baaardzo przytyłam.

Nie wiem ile wynosiła moja waga tydzień temu, nie chciałam się zbędnie demotywować, ale myślę, że to było nawet trochę więcej niż to 74 kg...

Przez te 7 dni zjadłam: 6 serków wiejskich, około kilograma ziemniaków w mundurkach, 955 kcal z napadu ;/, jogurt naturalny. no i dzisiaj też mam w planach zjeść jogurt naturalny.
To razem: 3260 kcal na cały tydzień.

Dużo? Może i dużo jak na "naszą dietę", ale czasami jadłam jednego dnia właśnie tyle kcal.
No więc ile ważę teraz? Na obecną chwilę jest to 69,5 kg.
Moim celem do Sylwestra jest ważyć mniej niż 65 kg, uda się? Nie wiem. Jedno wiem - nie odpuszczę! 
Moim celem na ten tydzień jest nie zjeść więcej niż 2800 kcal, dlatego podsumowanie zrobię w niedzielę, żeby warzyć się równo z końcem tygodnia.

Ściskam Was mocno Kruszynki ♥♥ do usłyszenia :*

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Cześć Kruszynki!

Dzisiaj miałam taką ogromną chęć na napad, stałam w kuchni patrzyłam się na to jedzenie. Już trzymałam je w ręku i tak sobie myślałam "zjem, najwyżej zwymiotuje" ale w ostatnim momencie rzuciłam to świństwo i uciekłam o siebie do pokoju. Zajęłam się czymś i już było dobrze.

Nie chcę wymiotować, wiem co przeżywają osoby, które to robią, nic przyjemnego... 

Mam nadzieję, że uda mi się wytrzymać w swoim postanowieniu, nie mogę dzisiaj nic już zjeść, zostaje mi jedynie poćwiczyć, ale do tego też się zbiorę. To tylko 25 minut. Obiecuję, że będę więcej, ale to po nowym roku jak zacznę troszeczkę więcej jeść to wezmę się solidnie do roboty, teraz nie mam siły na jakiś nadmierny wysiłek.


Bilans:
♥ jogurt naturalny: 220 kcal
♥ serek wiejski: 194 kcal
♥ razem: 414 kcal

Nie jest źle, ale mogło być lepiej :) jutro postaram się zjeść mniej. 

I błagam niech nie będzie napadu...

Jutro ważenie, od razu Was poinformuje na blogu ile mówią cyferki :)

Do usłyszenia Skarby :*

niedziela, 7 grudnia 2014

Heeej ♥

Dzisiaj kolejny dzień głodówki zaliczony, kolejny dzień ćwiczeń również. Tak się cieszę!
Jutro jogurt naturalny i serek wiejski, będę próbowała skończyć baletnicę :)
Muuusi się udać! 

We wtorek minie tydzień równiutki odchudzania :D ciekawe ile pokaże waga :D
Teraz mykam spać, bo do jedzenia mnie ciągnie ooooj ciągnie ;/ 
A nie chce nawalić.

Dobranoc Skarbki ♥

sobota, 6 grudnia 2014

Zaczynamy od nowa. Od dzisiaj wszystko będzie idealne, perfekcyjne, cudowne ♥
Na dzisiaj i na jutro zaplanowałam głodówkę, za karę, za wczorajsze nocne obżarstwo.
Nie mogę tyle wpierdalać. O nieee! 

Codziennie mam zamiar skakać na skakance, na rozgrzewkę. Na początek chwilę i codziennie postaram się zwiększać czas skakania. Następnie trening Mel B: ABS i na pośladki. Od dzisiaj u nas będzie otwarte lodowisko, to również jakaś aktywność fizyczna, także będzie cudownie ♥

Dam radę, tylko nie wiem co robić podczas napadu, jak się od niego uchronić ;c 

Rok temu byłam tak zdeterminowana, że wytrzymałam 2 tygodnie na diecie 200 kcal bez żadnego najmniejszego napadu, czy przekroczenia ilości kcal, dałam radę, teraz nie potrafię. Niestety. Ale to się zmieni :)

Wzięłam dwie tabletki senafolu, nie działa, jejku... Wezmę zaraz jeszcze dwie, muszę wyrzucić z siebie to całe żarcie! We wtorek się zważę, nie wiem jaka była moja waga początkowa teraz, ale wiem, że duuża. Zobaczymy jaka będzie po tygodniu :) a jaka w dniu Sylwestra hmm :D? O wszystkim będę Was informować. Lubię pisać na blogu, cokolwiek nie zrobię, mam potrzebę napisania tego właśnie tutaj, czuję się wtedy lżej i, że jestem jedną z Was :) kończę, bo trochę się rozpisałam a i tak w tym poście nie ma żadnego ładu i składu :)

A i wpadłam na pomysł, żeby po każdym tygodniu odchudzania robić małe podsumowanie co ćwiczyłam, ile zjadłam ile to razem kcal, co Wy na to? :)

Trzymajcie się motylki i nie nawalajcie tak jak ja! ♥

piątek, 5 grudnia 2014

Miałam napad, obrzydliwy napad... 
500 g serka wiejskiego light 425 kcal
zapiekanka 380 kcal
4 plasterki szynki 150 kcal
razem: 955 kcal........................

wzięłam dwie tabletki senesu, jutro i po jutrze nic nie zjem, mam nadzieję... muszę wytrwać
do Sylwestra tylko 3 tygodnie :(
jak ja tam mogłam, od rana wezmę się za ćwiczenia, teraz nie mam już siły

chce mi się płakać, ale nie mogę wywołać u siebie łez, nie chce znowu się ciąć.. 

jak ktoś chce porozmawiać to niech zostawi nr gg