Hej
Długo nie pisałam, ale to nie znaczy, że nie czytałam, nie odwiedzałam Was...
Ogólnie to jest chujowo, nawet bardzo :))
Z tym całym odchudzaniem też nie najgorzej, bo się nie poddałam, jadłam więcej, czasem wcale, zaczęłam wymiotować kiedy już się nawpierdzielałam max...
Nowy rok, nowe postanowienia, nowe cele, spełnienie wszystkich marzeń
Nie wiem ile ważę, boję się wejść na wagę i zobaczyć więcej niż 68 kg, dlatego nie zrobię tego, żeby się nie zdemotywować, może za tydzień, dwa? Nie robie tych podsumowań tygodnia, są beznadziejne, wszystko dla mnie jest beznadziejne, jestem jakaś bez życia, bez jakiejkolwiek chęci
Nie wiem czego teraz się trzymać, musze ułożyć dietę, bo jak czegoś nie mam zaplanowanego to z góry wiem, że nawale.
Czuje się strasznie, już nie mam siły...
Przepraszam
Skłania mnie do jakiegokolwiek myślenia, polecam.
walnij się łeb jak będziesz chciała wymiotować, jest to najgłupsza rzecz jaką można zrobić zresztą kalorii nie zwymiotujesz one zaczynają się wchłaniać już w czasie przeżuwania pokarmu. Miałam nadzieje że chodź jedna osoba skorzysta z czytania mojego bloga, jak cholernie trudno wyjść z bulimii i jak łatwo w nią wejść... a jednak głupota nie boli
OdpowiedzUsuńKontrolowałam to, wymiotowałam kiedy już byłam przeżarta max, już tego nie robię, nie miałam ułożonego planu i miałam ciągłe napady, przez co miałam ogromne wyrzuty sumienia. Właśnie czytanie Twojego bloga właśnie otworzyło mi oczy, dziękuję.
UsuńCiesze się że mówisz że mój blog coś Ci daje, ale nie zgadza się z jedną rzeczą wymiotów się NIE KONTROLUJE nigdy. To nie jest normalna forma odchudzania czy pozbywania się pokarmu nie wolno, bądź odważna i weź na klatę ( w tym wypadku na żołądek) to co zjadłaś!
Usuń